(XY) do: Pan G.LIPOWSKI,
Senator RP
Ul. Kopernika 16/18 p.14
42-200 CZĘSTOCHOWA
Polska/Pologne

(miejsce), 08.04.1999
Pan G.LIPOWSKI,
Senator RP
Częstochowa
Polska
Szanowny Panie Senatorze,

Po pierwsze, dziękuję za bezpośredniość i charakter Pana reakcji na mój prowokacyjny nieco (przyznaję) faks.

Na marginesie racji przedstawionych w przesłanym Panu do wiadomości liście, pragnę podzielić się dodatkowo kilkoma refleksjami, odnosząc wrażenie ciągłej  niemożności pchnięcia sprawy odszkodowań za deportacje i pracę przymusową na Wschodzie. Niezależnie od samych kwestii materialnych i zwykłego zadośćuczynienia za krzywdy, pozostaje przecież słowo „Przepraszamy”- do tego nie są potrzebne pieniądze.

Nie sposób negować dotychczasowych wysiłków w sferze finansowej poprawienia sytuacji poszkodowanych, w czym na pewno i Pana zasługa. Niezależnie od zastrzeżeń co do samej formy przyznawania uprawnień czy zasiłków, na komentarz zasługuje sam fakt, że w sumie przeznaczanie na to środków z budżetu państwa oznacza odbieranie ich innym (glównie emerytom...), stąd moje przekonanie o słuszności idei funduszu międzynarodowego i przerzucenia ciężaru na innych.
 Tym bardziej, że odpowiedzialność tych „innych” w formalnej akceptacji podziału jałtańskiego jest bezsporna. Nie mówiąc już o tym, że państwa te nie wahały się żądać po wojnie reparacji za nacjonalizowane filie ich przedsiębiorstw.(akurat dysponuję szczegółami negocjacji ze Szwajcarią).

Polska honoruje również dług PRL-u w wysokości ponad 100 miliardów dolarów(*) (kluby londyński i paryski), czyli jest raczej fair-play. Może nawet zbyt. Nic nie stoi na przeszkodzie próbie  zamiany części długu na wypłaty dla was, Sybiraków. Sądzę, że znalazłyby się i inne źródła współfinansowania takiego funduszu. Ponadto odpowiednie zdefiniowanie jego celów i zawartości pozwoliłoby z pewnością na nie-antagonizowania wobec nas społeczeństwa Rosji.
 Nikt   takiego funduszu nam nie stworzy jeśli sami o to nie będziemy zabiegać. A przecież okazji ku temu jest bez liku, zważywszy byłe i przyszłe konferencje związane chociażby z Funduszem na rzecz ofiar Holokaustu (Pan B.Geremek na konferencji w Londynie w 1997, konferencja w Waszyngtonie na podobny temat w ubiegłym roku)

 Ostatnio, w Genewie, Pan B.GEREMEK (na marginesie promocji swojej książki) stwierdził, że kwestia praw człowieka nie może być wypadkową racji stanu. Sądzę, że prawo do naprawienia poniesionych krzywd wchodzi w skład praw człowieka. Nie mówiąc już o tym, że pozostawienie zbrodni bezkarnymi zachęca do kolejnych i jest wyrazem zbytniej uległości, nawet jeśli ową racją stanu są dostawy gazu czy inne układy czy zależności mniej oczywiste.
 Jestem ciekaw, czy na Zjeździe sybiraków w ub. roku udało się Wam jednak chociaż naszkicować jakąś strategię postępowania w poruszonej kwestii, ażeby np uniknąć precedensu odszkodowań ze strony Niemiec? (pytanie trochę retoryczne, wiem...)

W załączeniu przesyłam dotychczasową korespondencję na powyższy temat, o czym poinformuję zainteresowanych. (Pan J.Taylor i inni)

Na zakończenie akcent bardziej osobisty. Bezpośrednią motywacją mego „apelu” z ub. roku były informacje o sposobie funkcjonowania, w sposób niekiedy arbitralny, owych komisji lekarskich od których zależała wysokość zasiłków przyznawanych Sybirakom. Jak zmierzyć bowiem uraz psychiczny, który nawiasem mówiąc dotyczy równiż nas, dzieci deportowanych ? 
 Poza tym zbytnia ugodowość Polaków w dochodzeniu swych praw w spojrzeniu zza granicy jest dosyć oczywista, chociażby w porównaniu z innymi środowiskami poszkodowanymi przez wojnę ( i działającymi w sposób bardziej skoordynowany, przy współudziale mediów).
 (...)
Życzę powodzenia, pozostaję do ewentualnej dyspozycji jeśli mogę się przydać w kontekście powyższych wywodów

Z poważaniem. 
(podpis)

1/1 Annexe: - ment.

(*)powinno być:  "złotych"(corr. 12.08.99)

ODPOWIEDź - List 23.03.1999 (zobacz też III Zjazd Sybiraków)


[ home | links | fund | korespondencja | feedback - mail ]